Kiełbasa pradziada z Dukli – tradycja, która zyskała europejską ochronę

Są produkty, które można wyprodukować niemal wszędzie. Są jednak również takie, których charakter wyrósł z konkretnego miejsca, jego historii, dostępnych surowców oraz umiejętności ludzi przekazywanych przez kolejne pokolenia.

Do tej drugiej grupy należy Kiełbasa pradziada z Dukli.

31 lipca 2026 r. Komisja Europejska zarejestrowała tę nazwę jako Chronione Oznaczenie Geograficzne (ChOG). Tym samym produkt z niewielkiej podkarpackiej gminy znalazł się w europejskim systemie ochrony oznaczeń geograficznych, a jego nazwa uzyskała ochronę na obszarze Unii Europejskiej.

To już 51. polski produkt objęty jednym z unijnych systemów ochrony nazw produktów rolnych i środków spożywczych.

Za tą rejestracją stoi jednak znacznie więcej niż receptura jednej kiełbasy.

To historia Dukli, miejscowych rzeźników i masarzy, tradycji zagospodarowywania całej tuszy zwierzęcej, charakterystycznego wykorzystania dużych kawałków wątroby oraz szczególnej techniki wędzenia. To również przykład pokazujący, że lokalne dziedzictwo kulinarne może zostać nie tylko zachowane, ale także prawnie zabezpieczone i wykorzystane jako jeden z zasobów rozwojowych regionu.

Dukla – miejsce na dawnym szlaku handlowym

Dukla położona jest w środkowej części Beskidu Niskiego, w dolinie rzeki Jasiołki. Jej historia jako ośrodka gospodarczego jest długa.

Pierwsza lokacja wsi Dukla na prawie magdeburskim nastąpiła w 1358 r., a prawa miejskie miejscowość otrzymała prawdopodobnie około 1380 r. Jej rozwój w dużej mierze związany był z położeniem przy ważnym trakcie handlowym prowadzącym z Polski na Węgry.

W 1546 r. król Zygmunt Stary ustanowił w Dukli komorę celną, sankcjonując przebieg jednej z dróg handlowych prowadzących z Krakowa przez Przełęcz Dukielską na południe Europy.

Handlowano tutaj winem, bydłem, solą, płótnem i suknem. Rozwijało się również lokalne rzemiosło.

Co szczególnie interesujące w kontekście dzisiejszej Kiełbasy pradziada z Dukli, z rejestru poborowego z 1581 r. wynika, że w mieście liczącym wówczas około 500 mieszkańców działało już dwóch rzeźników.

Nie jest to oczywiście dowód na produkcję dzisiejszej kiełbasy już w XVI wieku. Pokazuje jednak, że rzemiosło związane z mięsem było obecne w lokalnej gospodarce od bardzo dawna.

Miasto rzeźników i masarzy

Znacznie więcej informacji przynoszą źródła z przełomu XIX i XX wieku oraz z okresu międzywojennego.

Pod koniec XIX wieku na obszarze powiatu krośnieńskiego utrzymywano stosunkowo duże pogłowie trzody chlewnej. Według danych przytoczonych w wydanym w 1898 r. „Opisie powiatu krośnieńskiego pod względem geograficzno-historycznym” ks. Władysława Sarny w 1891 r. było tu 4682 sztuki trzody chlewnej.

Ma to znaczenie, ponieważ podstawą Kiełbasy pradziada z Dukli jest właśnie mięso wieprzowe.

W okresie II Rzeczypospolitej lokalne tradycje masarskie były już wyraźnie rozwinięte. W Dukli funkcjonowało rzemiosło cechowe skupiające w latach 1920–1939 ośmiu rzeźników i wędliniarzy. Działały tutaj również dwie wędliniarnie lub masarnie.

Źródła z epoki wspominają ponadto o potrzebie budowy nowej rzeźni miejskiej, a na dukielskim rynku funkcjonowała jadłodajnia serwująca m.in. flaki oraz wyroby przygotowywane z podrobów.

Właśnie wykorzystanie podrobów ma szczególne znaczenie dla historii Kiełbasy pradziada z Dukli.

Niczego nie marnować

Dukla leży na historycznym obszarze Łemkowszczyzny.

Przed II wojną światową był to region stosunkowo ubogi, w którym żywność miała szczególną wartość. Przy rozwiniętym rzemiośle masarskim naturalną praktyką było więc możliwie pełne wykorzystywanie poszczególnych części ubitego zwierzęcia.

W tym również podrobów.

Z czasem jedną z charakterystycznych cech miejscowej produkcji stało się wykorzystywanie bardzo dużych kawałków wątroby. Nie była ona rozdrabniana na drobną masę. Kroiło się ją na kawałki o wymiarach około 2–4 cm, podobnie jak mięso z szynki.

I właśnie tutaj zaczyna się lokalne know-how.

Połączenie dużych kawałków mięsa i wątroby w taki sposób, aby po zakończeniu procesu kiełbasa pozostawała zwarta, wymagało odpowiedniego surowca, właściwego prowadzenia procesu technologicznego i doświadczenia masarza.

To umiejętność, której nie da się sprowadzić jedynie do listy składników.

Przepis z 1896 roku

Jednym z najmocniejszych świadectw ciągłości tej tradycji jest najstarszy zachowany pisany przepis na Kiełbasę pradziada z Dukli, pochodzący z 1896 roku.

Odręcznie zapisany przepis dotyczący składników oraz sposobu wykonania zachował się w archiwum zakładowym producenta.

To niezwykle ważny element historii produktu.

Mamy bowiem do czynienia nie tylko z ustnym przekazem o „dawnej recepturze”, ale z materialnym świadectwem potwierdzającym, że tradycja przygotowywania tego rodzaju kiełbasy sięga co najmniej końca XIX wieku.

Jeszcze wcześniejsze źródła pokazują natomiast, że sama praktyka przygotowywania na Podkarpaciu kiełbas z dodatkiem wątroby była znana co najmniej w drugiej połowie XIX wieku. Przepis na taki wyrób znalazł się m.in. w wydanej w Rzeszowie w 1866 r. książce kucharskiej J. Bobreckiego.

Kiełbasa pradziada z Dukli jest więc elementem znacznie szerszej historii kulinarnej regionu, ale jednocześnie posiada własne cechy, które pozwalają odróżnić ją od innych wyrobów.

75 procent mięsa, 25 procent wątroby

Dzisiaj wymagania dotyczące produktu są dokładnie określone.

Kiełbasa pradziada z Dukli ma postać tradycyjnego wianka. Jego długość wynosi zazwyczaj około 35–40 cm, choć zależnie od zastosowanej naturalnej osłonki może dochodzić maksymalnie do 55 cm.

Podstawę farszu stanowią dwa składniki:

około 75 proc. mięsa wieprzowego z szynki oraz około 25 proc. świeżej wątroby wieprzowej.

Oba składniki są grubo rozdrobnione. Mięso oraz wątroba występują w kawałkach o wymiarach około 2–4 cm.

W przekroju gotowej kiełbasy powinny więc być bardzo dobrze widoczne zarówno fragmenty mięsa, jak i duże kawałki wątroby.

To jeden z najbardziej charakterystycznych wyróżników produktu.

Kiełbasa ma przy tym bardzo niską zawartość tłuszczu – nieprzekraczającą 5 proc.

Rasa puławska ma znaczenie

Kolejnym elementem specyfikacji jest rodzaj wykorzystywanego surowca.

Kiełbasa pradziada z Dukli powstaje z mięsa i wątroby pochodzących od świń rasy puławskiej lub jej krzyżówek.

Nie jest to przypadkowy wybór.

Odpowiednia zawartość tłuszczu śródmięśniowego wpływa na możliwość uzyskania właściwej konsystencji produktu i połączenia stosunkowo chudego mięsa z dużymi kawałkami wątroby w taki sposób, aby gotowa kiełbasa pozostała zwarta.

Mięso nie może być wcześniej mrożone. Do produkcji wykorzystywane jest mięso z szynki przygotowane po odpowiednim okresie od uboju.

Sama receptura pozostaje stosunkowo prosta.

Poza mięsem i wątrobą stosuje się przede wszystkim sól peklującą, czosnek i pieprz.

W prostych produktach jakość poszczególnych surowców oraz sposób prowadzenia procesu mają szczególne znaczenie. Nie ma tu wielu dodatków, za którymi można ukryć przeciętny surowiec.

Trzy fazy wędzenia

Drugim obok wykorzystania wątroby szczególnie ważnym elementem jest sposób wędzenia.

Proces prowadzony jest w tradycyjnej wędzarni komorowej i składa się z trzech kolejnych faz.

Najpierw następuje osuszanie kiełbasy.

Kolejnym etapem jest właściwe wędzenie w gęstym dymie.

Na końcu następuje pieczenie prowadzone w wyższej temperaturze aż do uzyskania wymaganej temperatury wewnątrz produktu oraz odpowiedniej barwy osłonki.

Dzięki odpowiedniemu prowadzeniu całego procesu kiełbasa uzyskuje zwartą konsystencję, charakterystyczny aromat oraz ciemnobrązową do wiśniowej barwę.

Buk, olcha i… czereśnia

Znaczenie ma również drewno.

Tradycyjnie w polskim wędliniarstwie powszechnie wykorzystywano drewno bukowe i olchowe. W Dukli do procesu wędzenia włączono również drewno drzewa owocowego – czereśni, historycznie określanej również jako trześnia.

Nie był to przypadkowy wybór.

Źródła z końca XIX wieku wskazują, że okolice Dukli obfitowały zarówno w lasy bukowe, jak i sady, w których występowały m.in. wiśnie i trześnie.

Obecna specyfikacja dopuszcza w procesie wędzenia drewno bukowe i olchowe z dodatkiem drewna czereśniowego lub wiśniowego.

Drewno owocowe wpływa na smak, aromat i charakterystyczne wybarwienie produktu.

Znów więc widzimy coś, co w oznaczeniach geograficznych jest najważniejsze: z pozoru drobny szczegół technologiczny okazuje się elementem historii miejsca.

Produkt, który przetrwał przerwanie ciągłości gospodarczej

Historia Kiełbasy pradziada z Dukli nie jest historią nieprzerwanej przemysłowej produkcji od XIX wieku do dzisiaj.

I właśnie dlatego jest ciekawa.

Po II wojnie światowej radykalnie zmieniła się struktura społeczna i gospodarcza regionu. Przesiedlenia ludności, w tym akcja „Wisła”, oraz realia gospodarki centralnie planowanej ograniczyły możliwości funkcjonowania dawnego prywatnego rzemiosła.

Tradycje masarskie przetrwały przede wszystkim w rodzinach.

Kiełbasę przygotowywano na własne potrzeby, dla krewnych i znajomych. Stopniowo liczba osób posiadających odpowiednie umiejętności malała.

W przeprowadzonych w 2006 r. wywiadach etnograficznych starsi mieszkańcy Dukli opisywali działalność miejscowych masarzy i funkcjonowanie dawnych wędzarni.

Po przemianach ustrojowych możliwy stał się powrót tradycyjnego produktu do regularnej produkcji i sprzedaży.

To bardzo dobry przykład tego, czym właściwie jest dziedzictwo kulinarne.

Nie zawsze oznacza ono nieprzerwaną linię przemysłowej produkcji.

Czasem oznacza przede wszystkim przetrwanie wiedzy.

Renoma budowana przez lata

Kiełbasa pradziada z Dukli zdobywała uznanie dużo wcześniej, zanim rozpoczęto europejską procedurę jej ochrony.

Wśród wyróżnień znalazły się m.in. I miejsce w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów” w 2005 r., nagroda „Specjał Regionalny” podczas targów ECOLIFE, nominacja do tytułu „Perła” w 2006 r., nominacja do znaku „Teraz Polska” w 2007 r. oraz prestiżowy tytuł „Perła” w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów” w 2008 r.

Te nagrody budowały renomę produktu.

Ale dopiero rejestracja oznaczenia geograficznego nadała tej renomie wymiar prawny.

31 lipca 2026 roku – tradycja staje się prawnie chronioną nazwą

Rozporządzeniem wykonawczym Komisji (UE) 2026/1927 z 31 lipca 2026 r. nazwa „Kiełbasa pradziada z Dukli” została zarejestrowana jako Chronione Oznaczenie Geograficzne.

To istotna różnica.

ChOG nie jest nagrodą przyznawaną konkretnemu producentowi za dobrą kiełbasę.

Chroniona jest nazwa produktu związana z określonym obszarem geograficznym, renomą i szczególnymi cechami wynikającymi z lokalnej wiedzy oraz sposobu produkcji.

W przypadku Kiełbasy pradziada z Dukli obszarem tym jest gmina Dukla w powiecie krośnieńskim, w województwie podkarpackim.

Proces produkcji musi odbywać się właśnie tutaj.

Jednocześnie specyfikacja nie wymaga, aby zwierzęta, z których pochodzi mięso, były hodowane na terenie gminy Dukla. To ważne rozróżnienie charakterystyczne dla ChOG – chroniony związek produktu z miejscem koncentruje się tutaj przede wszystkim na produkcji, lokalnym know-how i renomie produktu.

Nie tylko producent – także miejsce

I właśnie w tym momencie historia jednej kiełbasy staje się historią znacznie szerszą.

Oznaczenia geograficzne pozwalają bowiem zamienić lokalną wiedzę w dobro, którego nie da się po prostu przenieść w inne miejsce.

Fabrykę można przenieść.

Technologię można kupić.

Markę przedsiębiorstwa można sprzedać.

Ale Kiełbasy pradziada z Dukli nie można przenieść z Dukli razem z linią produkcyjną, jeżeli nadal chce się używać chronionej nazwy.

Jej wartość pozostaje związana z miejscem.

I dlatego dobrze wykorzystane oznaczenie geograficzne może pracować nie tylko dla producenta, lecz również dla lokalnej gastronomii, turystyki, handlu, samorządu i całego regionu.

ChOG nie jest metą

Rejestracja produktu jest ogromnym sukcesem.

Nie powinna być jednak traktowana jako zakończenie procesu.

To dopiero początek kolejnego etapu.

Oznaczenie geograficzne trzeba konsekwentnie wykorzystywać: budować rozpoznawalność nazwy, edukować konsumentów, włączać produkt do lokalnej gastronomii, oferty turystycznej i działań promujących region.

Dukla otrzymała właśnie coś znacznie cenniejszego niż kolejny produkt promocyjny.

Otrzymała chronioną europejskim prawem nazwę, której nie posiada żaden inny region.

Lekcja dla innych polskich regionów

Historia Kiełbasy pradziada z Dukli powinna skłaniać do zadania prostego pytania:

ile podobnych produktów wciąż znajduje się w polskich wsiach, miasteczkach i gospodarstwach, a nikt jeszcze nie zastanowił się nad ich ochroną?

Nie każdy produkt tradycyjny może i powinien zostać oznaczeniem geograficznym.

Ale wiele produktów o prawdziwej renomie, udokumentowanej historii i szczególnym związku z miejscem nigdy nie trafia nawet do etapu, na którym ich potencjał zostaje profesjonalnie przeanalizowany.

Dlatego potrzebujemy aktywnego wyszukiwania takich produktów.

Potrzebujemy rozmów z producentami i mieszkańcami.

Potrzebujemy dokumentowania receptur, starych fotografii, źródeł pisanych i wspomnień, zanim znikną.

Potrzebujemy również uświadamiania producentom i samorządom, że oznaczenie geograficzne nie jest wyłącznie symbolem umieszczanym na etykiecie.

Może być narzędziem ochrony własności intelektualnej, budowania przewagi rynkowej i rozwoju całego regionu.

Kiełbasa pradziada z Dukli jest tego znakomitym przykładem.

Receptura, której pisany ślad prowadzi do 1896 roku, lokalne umiejętności masarskie, charakterystyczne wykorzystanie dużych kawałków wątroby, odpowiednio dobrany surowiec oraz tradycyjne wędzenie przestały być wyłącznie częścią lokalnej pamięci.

Od 2026 roku są elementami historii produktu, którego nazwa jest chroniona w Unii Europejskiej.

I właśnie na tym polega największa siła oznaczeń geograficznych – pozwalają sprawić, aby przeszłość regionu zaczęła pracować na jego przyszłość.

Agnieszka Wieczorek
Fundacji Original

„Masło z Jarocina” – harmonia wrażeń 😊

Wielkopolska to jeden z liderów produkcji mleczarskiej w Polsce, z silnymi tradycjami mleczarskimi, licznymi spółdzielniami i wysoką produkcją. Mamy tu nowoczesne przetwórstwo powiązane z bogatą historią. Duża różnorodność. Z jednej strony najwyższe standardy bezpieczeństwa a z drugiej unikalność i niepowtarzalność wynikająca z regionalnych uwarunkowań.

Zagłębiając się w meandry lokalnych wielkopolskich smaków wylądowaliśmy w Jarocinie.I tu spotkaliśmy coś co od razu przykuło nasza uwagę – masło z Jarocina. W sumie to poszliśmy za głosem lokalnej ludności, którzy na pytanie o coś wyjątkowego wskazywali ten produkt. Niby standardowy gdyż każda mleczarnia robi masło. Nie jest to jakiś wysublimowany, robiony specjalną metodą ser tylko masło. I początkowo zadaliśmy sami sobie pytanie – jak masło może być inne?

W sumie to próbowaliśmy wielu i w różnych miejscach na świecie. Jedno możemy stwierdzić masło z Jarocina jest inne, jest wyjątkowe i na pewno jest w światowej czołówce. Jest bardzo delikatne i ma taki lekko orzechowy posmak. Jeszcze nie do końca umiemy ubrać to w słowa ale w smaku tego masła czuć taką harmonię: naturalność, dobrostan, dbałość o szczegóły i zamiłowanie do efektów swojej pracy.

Sprawdzimy ten trop i poszukamy źródeł tej niepowtarzalnej kombinacji – i na pewno damy znać 😊

„Śliwowica łącka” idzie do przodu !!!

Prace nad ochroną nazwy „śliwowica łącka” zaczęły się już dawno temu. Niekończące się dyskusje i rozważania w zakresie spełnienia wszystkich wymogów prawnych to nieraz był temat przewodni na lokalnych czy nawet krajowych spotkaniach. Fundacja Original była częścią tych spotkań:

https://original.org.pl/2023/07/11/fundacja-original-wlaczona-w-prace-nad-opracowaniem-specyfikacji-sliwowicy-lackiej/

Po latach wysiłków i wspólnej pracy na poziomie krajowym w końcu procedury zakończyły się. Mamy to !!! Dnia 26 marca 2026 r. wniosek o rejestrację został przekazany do Komisji Europejskiej i nadany mu został numer PGI-PL-03505. Teraz wniosek będzie oceniany na poziomie EU. Na pełen sukces musimy zatem jeszcze poczekać ale na pewno nasze gratulacje należą się wnioskodawcom za zakończenie etapu krajowego 😊

„Kiszony dereń podkarpacki”

Dereń jadalny od dawien dawna jest częścią krajobrazu Podkarpacia. To roślina odporna, długowieczna i niezwykle charakterystyczna dla tego regionu. W dworkach szlacheckich a także w wielu wsiach rósł przy domach i na miedzach. Popularny był w sadach dworskich i ogrodach klasztornych. Do dziś można spotkać egzemplarze liczące ponad sto lat, które wciąż owocują, jakby chciały przypominać o dawnych czasach.
Podkarpacie okazało się dla derenia idealnym miejscem — nie tylko ze względu na tradycję, ale przede wszystkim dzięki warunkom naturalnym, które nadały owocom wyjątkowy smak i aromat. Dereń dojrzewa późno, często aż nawet do października a podkarpackie jesienie są cieplejsze i bardziej słoneczne niż w centrum kraju, co pozwala owocom w pełni dojrzeć i nabrać intensywnego koloru. Owoce są bardziej aromatyczne, mniej cierpkie i słodsze.
Kiszenie derenia to jedna z najstarszych metod jego przetwarzania. Proces przypomina kiszenie ogórków, ale efekt jest zupełnie inny: owoce stają się jędrne, lekko musujące, o złożonym, kwaskowo owocowym smaku. Na Podkarpaciu wykształtowała się unikalna metoda wypracowana przez pokolenia – kisi się owoce nie w pełni dojrzałe, tylko lokalnie uprawiane owoce i w efekcie uzyskujemy niepowtarzalny produkt „kiszony dereń podkarpacki„.
Dereń pojawia się w polskich źródłach już w średniowieczu, ale to Podkarpacie stało się jego prawdziwą ostoją. Region ten od wieków słynął z różnorodnych odmian owoców, a dereń idealnie wpisywał się w tę tradycję.
Kiszenie derenia na Podkarpaciu było czymś więcej niż tylko praktyka kulinarną, ale też rytuałem, który łączył wiele pokoleń. W wielu domach do dziś mówi się, że „kiszonki robi się nie dla smaku, ale dla spokoju w domu”.
W lokalnych podaniach można znaleźć wiele wzmianek, podań czy legend gdzie mamy nawiązanie do kiszenia derenia. Takim przykładem może być opowieść o zielarce Katarzynie z Dynowa na Podkarpaciu. Zielarka miała leczyć „złamane serca” naparem z derenia. Gdy ktoś cierpiał, dawała mu owoce do kiszenia, mówiąc: „Kiszenie uczy cierpliwości, a cierpliwość leczy wszystko.” Kiszenie derenia na Podkarpaciu, było tak popularne, że wykształciła się nawet równoległa nazwa – „polskie oliwki”.
Przeglądając lokalne powiedzenia z Podkarpacia dotyczące derenia kiszonego mamy kilka myśli przewodnich: historyczne podobieństw do oliwek, status „luksusowego” produktu kuchni dworskiej, produkt o właściwościach prozdrowotnych i produkt, który wnosi harmonię w codzienne życie.
Kiszony dereń podkarpacki to nie tylko wyjątkowy produkt kulinarny. To symbol odporności, tradycji, lokalnej tożsamości, zgodności z naturą. To owoc, który wyrósł z klimatu, historii i ludzkiej pamięci. Dziś wraca do łask jako ambasador Podkarpacia — regionu, który potrafi łączyć przeszłość z nowoczesnością.
To jest coś czego trzeba spróbować 😊


Oznaczenia geograficzne – produkty rzemieślnicze i przemysłowe

Europejski system oznaczeń geograficznych dla win, napojów spirytusowych oraz produktów rolnych i środków spożywczych funkcjonuje od lat. Jest on powszechnie wykorzystywany do ochrony oznaczeń z UE i coraz częściej również do ochrony oznaczeń z krajów trzecich.

Dogłębna analiza skutków stosowanie tego systemu w obszarze rolnym doprowadziła do dyskusji nad rozszerzeniem zakresu jego stosowania. Przemyślenia te były zawarte w komunikacie z dnia 25 listopada 2020 r. pt. „Pełne wykorzystanie potencjału innowacyjnego UE – Plan działania w zakresie własności intelektualnej wspierający odbudowę i odporność UE”. Komisja zobowiązała się, że rozważy, czy zaproponować utworzenie unijnego systemu ochrony oznaczeń geograficznych produktów nierolnych.

W konsekwencji przyjęto Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/2411 z dnia 18 października 2023 r. w sprawie ochrony oznaczeń geograficznych produktów rzemieślniczych i przemysłowych (…). Rozporządzenie to stosuje się od 1 grudnia 2025 r. W przepisach tych określono najważniejsze definicje, zaproponowano dwuetapowa rejestrację (poziom krajowy i unijny), zdefiniowano zakres ochrony. Określono również podmioty, które mogą składać wnioski o ochronę i tu pozytywna niespodzianka: dopuszczono składanie wniosków przez jednostki samorządu terytorialnego. Najważniejsze cele tego rozporządzenia to wzmocnienie gospodarki regionalnej, wspieranie tradycyjnych zawodów i zapewnienie konsumentom jasnych informacji o pochodzeniu produktów.
Pełne uruchomienie przyjętych rozwiązań oraz ich wykorzystanie wymaga jednak wprowadzenia przepisów kompetencyjnych.

Pierwszych projekt przepisów wykonawczych pojawił się niecały tydzień temu. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji 25 lutego 2026 r. pojawił się projekt ustawa o zmianie ustawy – Prawo własności przemysłowej oraz niektórych innych ustaw UC143. Konsultacje zaproponowanych rozwiązań są prowadzone do 18 marca 2026 r.
https://legislacja.gov.pl/projekt/12407555/katalog/13189307#13189307

Projekt określa rozwiązania trybowe, zasady zgłaszania wniosków oraz sprzeciwów, określa zasady systemu kontroli a także tworzy Radę do spraw Oznaczeń Geograficznych na Produkty Rzemieślnicze i Przemysłowe. Zaproponowane są również tryby postępowania zmiany specyfikacji zarejestrowanych już produktów.


Z niecierpliwością czekamy na finalizacje procesu legislacyjnego !

„Ziemniak sieradzki” – czy będzie pierwszy chroniony ziemniak z Polski?

Jednym z produktów rolno-spożywczych , który jest bez wątpienia kojarzony z Polską jest ziemniak. Warzywo to uprawiamy na prawie 200 tys. ha i zbieramy go trochę poniżej 6 mln ton. Jesteśmy producentem nr 4 w UE – po Niemczech, Francji i Holandii. Przeciętny Polak zjada rocznie około 94 kg (!!!) co jest znacznie powyżej średniej UE wynoszącej 63 kg/osobę.
Można się tylko dziwić, iż do tej pory żadne z naszych ziemniaczanych specjałów nie wystąpił o ochronę w europejskim systemie oznaczeń geograficznych. Na szczęście rolnicy sieradzcy nadrabiają te zaległości. „Ziemniak sieradzki” rozpoczął formalnie procedurę ubiegania się o chronione oznaczenie geograficzne. Życzymy sukcesów 😊
W sumie to jeszcze chwilę (no przynajmniej 4 miesiące) i będzie można spróbować tych specjałów. Pierwsze „ziemniaki sieradzkie” pojawiają się już w połowie maja i są zbierane do lipca.
Powiat sieradzki to głównie gleby brunatne i bielicowe, które charakteryzują się wysoką przepuszczalnością i bardzo szybkim nagrzewaniem. W połączeniu z łagodnymi temperaturami tego obszaru tworzy to idealne warunki dla ziemniaka. Słoneczne dni powodują szybkie nagrzewanie się gleby co pozwala na wysadzenie ziemniaków w lutym, a niezbyt wysokie temperatury wczesnym latem pozwalają osiągnąć optymalne plony i zachować niepowtarzalny smak i jakość.
Do tego dochodzi specjalna technologia uprawy – specjalny proces podkiełkowywania ziemniaków przed sadzeniem, hartowanie sadzeniaków, stosowanie co najmniej zasad systemu integrowanej produkcji, a także takie rozwiania jak dostarczenie ziemniaka do odbiorcy w stanie świeżym w ciągu kilku dni po zbiorze (nie ma tu praktyki magazynowania tygodniami) czy pakowanie już na polu (specyfika sieradzkich gleb powoduje, iż ziemia bardzo łatwo obsypuje się). To tylko wybranie przykłady a jest ich dużo więcej i tworzą cały ciąg wzajemnych powiązań i zależności aby w efekcie uzyskać coś unikatowego.
Tej nowalijki nie można nie spróbować.

„Kruszewski ogórek herbowy” – podlaska kiszona perełka

Tradycja kiszenia w Polsce to nieodzowny element naszej kultury kulinarnej. Jest to sposób tak głęboko zakorzeniony w tradycji, że wielu z nas nie wyobraża sobie wizyty na wsi, u rodziny bez skosztowania własnoręcznie zrobionych ogórków kiszonych. Metody kiszenia przekazywały nasze praprababki naszym prababkom a one naszym babciom a one naszym matkom. Teraz nasze pokolenie próbuje dorównać arcydziełom tej sztuki przetwarzania ogórka w smakołyk.
Z jednej strony kiszenie pozwala na naturalne konserwowanie i na przedłużanie trwałości ogórków co gwarantuje do nich dostęp również w długie zimowe wieczory. Z drugiej strony to był i jest element jednoczący rodzinę i czynność społeczna – wspólne zbieranie a następnie kiszenie. Pomimo tego, że metoda jest prosta i stosowana w całej Polsce, to w wielu miejscach, regionach, obszarach wykształtowały się lokalne rozwiązania lub też kiszenia nabrało dużo większego znaczenia społecznego, gospodarczego lub kulturowego. Lokalne rozwiązania mogą dotyczyć odmian wykorzystywanych do kiszenia, składu przypraw i dodatków, temperatury kiszenia czy sposobu przechowywania. W konsekwencji różny jest skład mikrobioty bakteryjnej, różna kwasowość, preferowany różny stopień ukiszenia a co za tym idzie zmieniają się nasze odczucia i doznania smakowe. Niektóre regiony mają taką specyfikę, taką kombinację stosowanej technologii w połączeniu z lokalnymi warunkami środowiskowymi, że ogórki kiszone stamtąd to po prostu arcydzieło.
I tu w tym miejscu chcieliśmy zaprosić wszystkich do małej wsi Kruszewo w gminie Choroszcz w województwie podlaskim. W 2025 r. zorganizowano i obchodzono tu 26 edycję Ogólnopolskiego Dnia Ogórka w Kruszewie. To warzywo i proces jego kiszenia jest tak ważny dla regionu, że od 2000 r. organizowane jest święto Kruszewskiego Ogórka Herbowego.
Badając specyfikę i związek tego produktu z regionem a także jego renomę podczas tego święta zorganizowano badania ankietowe. Ankieta została wypełniona przez prawie 800 osób. I co wyszło?
Wyszło, ze ludzie doskonale znają produkt i nieraz o nim słyszeli. Aż 83,2% zaznaczyło odpowiedź: „słyszałem nazwę „ogórek kruszewski” już w dzieciństwie i nie jest ona dla mnie nowa” lub, iż pierwszy raz usłyszało o „ogórku kruszewskim” w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Tylko 4,4% ankietowanych spotkało się z „kruszewskim ogórkiem” po raz pierwszy w ciągu ostatniego tygodnia.

Wyszło również, że znany jest ze swojej wyjątkowości i niepowtarzalnych cech. Dla 89% jest to wybitny, niepowtarzalny, specyficzny i unikalny ogórek kiszony, lepszych nie jadłem/jadłam lub też bardzo dobry ogórek kiszony. 82,6% osób zgadza lub całkowicie się zgadza ze stwierdzeniem, iż „ogórek kruszewski” jest jaśniejszy niż inne ogórki kiszone, 86,4% twierdzi, iż jest bardziej kruchy, chrupki niż inne ogórki kiszone a 79,5% stało na stanowisku, iż „ogórek kruszewski” jest bardziej zwarty niż inne ogórki kiszone i nie jest pusty w środku.

Co sprawia, że „ogórek kruszewski” jest taki niepowtarzalny? Jakie praktyki powodują, że od ćwierć wieku organizuje się tu ogórkowe święto? Co wyjątkowego jest w tym regionie, że przyjeżdżają tu ludzie z całego Podlasia aby kupić ogórki? O tym będzie w następnym odcinku.

Więcej: https://www.choroszcz.pl/pl/aktualnoci/kruszewo-znow-stalo-sie-stolica-ogorka-1.html


PS. Gorące podziękowania dla Pana Roberta Wardzińskiego Burmistrza Choroszczy wraz z całym zespołem za wsparcie przy organizacji badania 😊

Wysyp nagród dla „Polskiej Gęsi Owsianej”

Wszyscy chyba wiedzą, że najlepsza gęsina jest na świętego Marcina – czyli dzień 11 listopada. Tego dnia od lat wszyscy zjadamy się smakowitym i niepowtarzalnym mięsem „Polskiej Gęsi Owsianej”. Wyjątkowość ta związana jest z całym pakietem i zestawem zasad chowu, utrzymania gęsi, warunków w kurnikach i przestrzeni na wybiegach, zasadami karmienia przez całe życie w tym również kluczowego etapu skarmiania owsem. Do tego dochodzą praktyki hodowców i zasady zarządzania stadami. Zarówno hodowcy jak i miłośnicy gęsiny długo czekają na ten dzień. W 2025 r. gęsina był chyba wyjątkowo smaczna i choć święto już minęło to teraz hodowcy zbierają laury trudu ciężkiej pracy.

Na targach PoultryTech w Nadarzynie (2-4.12.2025) „Polska Gęś Owsiana” otrzymała specjalny dyplom i medal w kategorii „Produkt targowy” a na targach Ekogala w Rzeszowie (13-14.12.2025) otrzymała specjalne wyróżnienie od Marszałka Województwa Podkarpackiego.

Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów – grudzień się jeszcze nie skończył.

„Kiełbasa pradziada z Dukli”

Już prawie rok temu tj. 8 stycznia 2025 r. MRiRW po przeprowadzeniu procedury krajowej wysłało do Komisji Europejskiej wniosek o rejestrację „Kiełbasa pradziada z Dukli” jako Chronionego Oznaczenia Geograficznego. Trzymamy kciuki, czekamy na pierwszą publikację w Dzienniku Urzędowym EU i rozpoczęcie kolejnego etapu procedury rejestracji na poziomie międzynarodowym.

Mamy Strategię Sektora Wołowiny „Polska Wołowina 2030”!

Podczas posiedzenie Zespołu ds. Stabilizacji i Wsparcia Rynku Mięsa Wołowego Porozumienia Rolniczego, przy udziale kierownictwa resortu rolnictwa, przyjęta została Strategia Sektora Wołowiny „Polska Wołowina 2030”. W prace nad Strategią zaangażowani byli wszyscy kluczowi interesariusze i przedstawiciele sektora produkcji wołowiny. Koordynatorem prac na rzecz przygotowania Strategii była Fundacja Original.

Rada Sektora Wołowiny rozpoczęła pracę nad Strategią „Polska Wołowina 2030” w lipcu 2023. Nowy dokument zastępuje obowiązującą dotychczas Strategię „Polska Wołowina 2022” i stanowi odpowiedź na aktualne problemy i wyzwania, z jakimi mierzyć się muszą krajowi hodowcy bydła.